<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Copernicus Festival</title>
	<atom:link href="https://copernicusfestival.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://copernicusfestival.com</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 13 May 2026 13:37:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://copernicusfestival.com/wp-content/uploads/2024/07/FAVICON-01.svg</url>
	<title>Copernicus Festival</title>
	<link>https://copernicusfestival.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Czym jest zło? Rozmowa z prof. Wojciechem Załuskim, laureatem nagrody naukowej im. Mikołaja Kopernika</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/czym-jest-zlo-rozmowa-z-prof-wojciechem-zaluskim-laureatem-nagrody-naukowej-im-mikolaja-kopernika/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 May 2026 13:37:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://copernicusfestival.com/?p=8420</guid>

					<description><![CDATA[Prof. Wojciech Załuski, filozof prawa: Prawo nie jest najlepszym narzędziem do kształtowania wszystkich cnót — wiele z nich lepiej rozwija się dzięki wychowaniu, kulturze czy nieformalnym normom społecznym. Próba wymuszenia [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Prof. Wojciech Załuski, filozof prawa:</strong></p>



<p>Prawo nie jest najlepszym narzędziem do kształtowania wszystkich cnót — wiele z nich lepiej rozwija się dzięki wychowaniu, kulturze czy nieformalnym normom społecznym. Próba wymuszenia ich przez prawo często prowadzi do efektów odwrotnych do zamierzonych.</p>



<p></p>



<p><strong>Diana Sałacka: Uważasz, że zło leży w ludzkiej naturze?</strong></p>



<p><strong>Wojciech Załuski:</strong> W świetle antropologii, którą przyjmuję, człowiek jest istotą wolną, obdarzoną wolną wolą – albo, jak powiedzieliby stoicy (np. Marek Aureliusz), nadrzędną władzą duchową (<em>hegemonikon</em>). Oznacza to, że ostatecznie odpowiada za swoje czyny (z pewnymi wyjątkami, jak niepoczytalność), nawet jeśli w jego naturze obecne są różne popędy i predyspozycje skłaniające ku złu. Dzięki zdolności samodystansowania i samokontroli – zakorzenionej właśnie w wolnej woli czy <em>hegemonikon</em> – może on stanąć „ponad” tymi impulsami: powściągnąć je, przezwyciężyć lub przekształcić. To zaś, że takie skłonności istnieją, jest bezdyskusyjne – człowiek jest istotą moralnie ambiwalentną, „diabli, czyśćcowy i boski”, jak pisał Jacek Kaczmarski.</p>



<p>Warto jednak podkreślić, że wiele skłonności, które mogą prowadzić do zła (choć nie w sposób konieczny), ma charakter moralnie neutralny. Pragnienie przyjemności, gniew czy instynkt samozachowawczy nie są same w sobie złe — przeciwnie, często są niezbędne dla życia. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy wymykają się spod kontroli: pragnienie przyjemności może prowadzić do uzależnień i instrumentalizacji innych ludzi, gniew – do przemocy lub reakcji na wyobrażone krzywdy, a instynkt samozachowawczy – do egoizmu, czyli realizowania własnego interesu kosztem innych. Egoizm ten przybiera rozmaite formy i często wiąże się z egocentryzmem, czyli nadmiernym skupieniem na sobie. W tym sensie źródłem wielu złych czynów nie są „czysto złe” impulsy, lecz wypaczenie skłonności pierwotnie neutralnych lub dobrych.</p>



<p>Jeśli natomiast chodzi o właściwe skłonności do zła, pomocne jest klasyczne rozróżnienie Immanuela Kanta na trzy ich stopnie. Po pierwsze, słabość (<em>fragilitas</em>) – gdy człowiek uznaje normy moralne, ale nie potrafi ich dochować, ulegając pokusom. Po drugie, nieczystość (<em>impuritas</em>) – gdy czyni dobro, ale z domieszką niewłaściwych motywów (np. ze strachu, dla korzyści czy dla uznania), przez co jego działanie jest jedynie „zgodne z obowiązkiem”, a nie w pełni moralne. Po trzecie, przewrotność (<em>vitiositas</em>) – gdy człowiek odwraca porządek motywów i podporządkowuje prawo moralne własnemu interesowi.</p>



<p>Kant uważał tę ostatnią za rzadką, niemal „diaboliczną”, natomiast dwie pierwsze są powszechne. Kluczowe pozostaje jednak to, że żadna z tych skłonności nie znosi wolności: człowiek zawsze może się im przeciwstawić.</p>



<p><strong>Skoro te tendencje są dla nas naturalne, to nasuwa się prowokacyjne pytanie: czemu ich nie akceptujemy? Zamiast tego tworzymy prawo, które ma nam je pomóc okiełznać.</strong></p>



<p>Trudno je zaakceptować właśnie dlatego, że prowadzą do zła. Sam fakt, że coś jest „naturalne”, nie czyni tego moralnie dopuszczalnym – natura dostarcza nam zarówno skłonności sprzyjających dobru, jak i takich, które mogą je podważać. Gdyby „naturalność” była kryterium usprawiedliwienia, musielibyśmy zaakceptować także agresję, dominację czy egoizm w ich skrajnych formach, co szybko prowadziłoby do rozpadu ładu społecznego.</p>



<p>Może warto doprecyzować, że zło (w najogólniejszym ujęciu) można rozumieć na różne sposoby: np. jako naruszenie obiektywnego porządku moralnego (jak powiedzą kantyści), lub jako działanie powodujące poważne szkody społeczne i obniżające dobro wspólne (jak powiedzą utylitaryści). W obu ujęciach naturalne skłonności nie są usprawiedliwieniem – przeciwnie, są czymś, co podlega ocenie i ewentualnej kontroli. Prawo pełni tu funkcję minimalnego zabezpieczenia: nie próbuje eliminować wszystkich wad moralnych, ale wyznacza granice tam, gdzie skutki działań stają się szczególnie dotkliwe dla innych. Innymi słowy, nie karzemy za same skłonności, lecz za ich realizację w formie czynów, które naruszają prawa innych ludzi lub dobro wspólne.</p>



<p>To rozróżnienie jest kluczowe: można mieć skłonność do gniewu czy chciwości, ale dopiero przemoc czy kradzież stają się przedmiotem sankcji prawnej. Co więcej, brak jakiejkolwiek kontroli nad tymi tendencjami oznaczałby w praktyce przyzwolenie na ich eskalację. Zarówno etyka (w przynajmniej jej nurt, która można najogólniej nazwać „humanistycznym”), jak i prawo wychodzą z założenia, że człowiek nie jest jedynie biernym nośnikiem impulsów, lecz potrafi się wobec nich zdystansować. Dlatego właśnie naturalne skłonności nie są traktowane jako coś, co należy po prostu „zaakceptować”, lecz jako coś, co powinno być kształtowane – przez wychowanie, normy społeczne i, w ostateczności, przez prawo.</p>



<p><strong>Skoro mówimy o porządku społecznym: gdzie przebiega granica między złem ekstremalnym a zwykłym wykroczeniem?</strong></p>



<p>To kluczowe, ale bardzo trudne rozróżnienie. Dotąd używałem pojęcia „zło” w sensie szerokim – jako naruszenia porządku moralnego. Tymczasem w wielu kontekstach (zwłaszcza w filozofii anglosaskiej) termin <em>evil</em> rezerwuje się dla zła skrajnego — czegoś „bardzo, bardzo złego”. Polskie „zło” jest pod tym względem pojęciem szerszym. Istnieje wiele propozycji wyznaczenia tej granicy. Jedna z nich mówi, że czyn jest skrajnie zły, gdy intencjonalnie wyrządza ogromną, nieodwracalną krzywdę osobie niewinnej – uderza w jej życie, zdrowie lub godność. Inna kładzie nacisk na motyw: nawet relatywnie drobny czyn może być skrajnie zły, jeśli wypływa z pogardy, pychy (<em>hybris</em>) i przekonania o własnej wyższości nad innymi.</p>



<p>Bardzo interesującą analizę proponuje papież Franciszek w znakomitym eseju <em>Guarire dalla corruzione</em>, gdzie odróżnia „grzech (<em>peccato</em>)” od „zepsucia” (<em>corruzione</em>). Zepsucie to stan głębszy i bardziej niebezpieczny niż pojedyncze przewinienie. Charakteryzuje się ono zamknięciem w immanencji, czyli utratą odniesienia do czegokolwiek wyższego, oraz iluzją samowystarczalności, która w rzeczywistości okazuje się formą zniewolenia przez jakieś „niższe dobro”, własny „skarb”. Towarzyszy temu stopniowy zanik zdolności do miłości i zawężenie horyzontów moralnych.</p>



<p>Człowiek zepsuty odczuwa silną potrzebę autoprezentacji i swoistej „kosmetyki społecznej”, tworzenia pozorów moralności, a jednocześnie jest niezdolny do przyjęcia krytyki i skłonny do dyskredytowania innych. Często porównuje się z innymi w celu samousprawiedliwienia — jak biblijny faryzeusz — przy czym nie towarzyszy mu poczucie winy, lecz raczej triumfalizm. Jego relacje z innymi przybierają schemat „wspólnik albo wróg”, a samo zepsucie ma charakter „prozelityczny”, wykazując tendencję do rozprzestrzeniania się.</p>



<p>Kluczowa jest tu także różnica wobec grzesznika: grzesznik ma świadomość własnego błędu i pozostaje otwarty na przemianę, natomiast człowiek zepsuty nie dostrzega własnego stanu. W tym ujęciu zło skrajne nie polega tylko na pojedynczym czynie, ale na trwałej deformacji osoby.</p>



<p>Jeszcze inne podejście, inspirowane egzystencjalizmem, widzi zło skrajne w decyzji o porzuceniu autentyczności – wyborze konformizmu, oportunizmu i życia „nie swoim życiem”. Jak widać, granica między złem zwykłym a skrajnym zależy od głębokich założeń filozoficznych i nie daje się łatwo jednoznacznie wyznaczyć.</p>



<p><strong>Są takie działania, które oceniamy negatywnie moralnie, a nie podlegają pod prawo. Mam na myśli kłamstwa towarzyskie, zdrady, plotkowanie. Czemu prawo ich nie obejmuje?</strong></p>



<p>Po pierwsze, prawo nie byłoby w stanie skutecznie ich regulować – często trudno je udowodnić, a ich interpretacja bywa niejednoznaczna. Po drugie, większość z nas nie chciałaby, aby państwo ingerowało tak głęboko w życie prywatne. Nadmierna jurydyzacja życia społecznego sama w sobie jest problematyczna. Po trzecie, istnieją nieformalne mechanizmy sankcji: utrata reputacji, wykluczenie z relacji, spadek zaufania. W wielu przypadkach są one bardziej adekwatne niż sankcje prawne. Warto też pamiętać, że funkcjonariusze państwa również podlegają ludzkim słabościom – rozszerzanie władzy prawa zwiększa ryzyko nadużyć.</p>



<p><strong>Uważasz, że etyka pozytywna powinna być zaszyta w prawie? Czy powinniśmy nagradzać np. lojalność czy pomaganie innym?</strong></p>



<p>Prawo zawsze realizuje jakąś wizję moralności – nie istnieje „aksjologicznie neutralne” prawo. Pytanie dotyczy więc nie tego, czy etyka jest w nim obecna, lecz jak szeroki powinien być jej zakres i jakimi środkami powinna być realizowana. Najbardziej przekonujący wydaje mi się model klasycznie liberalny, w którym prawo koncentruje się na najpoważniejszych naruszeniach – tych, które godzą w podstawowe dobra i prawa innych – pozostawiając zarazem szeroką przestrzeń wolności w pozostałych sferach życia.</p>



<p>Rozszerzanie prawa na kolejne obszary — zwłaszcza tak delikatne jak język, przekonania czy motywacje – rodzi poważne ryzyko arbitralności i selektywnego egzekwowania norm, zależnego od aktualnego układu politycznego. To z kolei podważa zasadę rządów prawa, która wymaga stabilności, przewidywalności i równego stosowania norm. Im bardziej „gęste” moralnie staje się prawo, tym trudniej te warunki spełnić. Nie oznacza to jednak, że prawo powinno być całkowicie obojętne wobec dobra i ograniczać się wyłącznie do redukowania zła. W praktyce systemy prawne zawsze w pewnym stopniu promują zachowania pozytywne.</p>



<p>Czasem czynią to w sposób pośredni — np. poprzez instytucje, które wzmacniają zaufanie, współpracę czy odpowiedzialność. Innym razem w sposób bezpośredni: nakładając obowiązek udzielenia pomocy w sytuacji zagrożenia albo przyznając odznaczenia i wyróżnienia za szczególne zasługi (np. akty odwagi, poświęcenia czy lojalności wobec wspólnoty). Kluczowe wydaje się jednak zachowanie proporcji i roztropności.</p>



<p>Prawo nie jest najlepszym narzędziem do kształtowania wszystkich cnót — wiele z nich lepiej rozwija się dzięki wychowaniu, kulturze czy nieformalnym normom społecznym. Próba „wymuszenia” ich przez prawo często prowadzi do efektów odwrotnych do zamierzonych: formalizacji tego, co powinno pozostać dobrowolne, albo do powierzchownej konformizacji zamiast autentycznej postawy moralnej. Dlatego etyka pozytywna może być obecna w prawie, ale raczej w sposób ograniczony, pomocniczy i ostrożny.</p>



<p><strong>Piszesz też o moralnym egalitaryzmie. Czy możesz przybliżyć tą koncepcję?</strong></p>



<p>Pojęcie to ma kilka znaczeń. W jednym sensie oznacza równość wszystkich ludzi pod względem godności – niezależnie od ich cech czy zdolności. W drugim, istotnym tutaj, oznacza równość w odpowiedzialności: każdy człowiek odpowiada za swoje czyny, niezależnie od uwarunkowań społecznych czy psychologicznych. Zrzucanie odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne oznaczałoby podważenie podmiotowości człowieka. Byłoby to – jak powiedziałby Sartre – działanie w „złej wierze”, forma samooszustwa.</p>



<p><strong>A co, jeśli ktoś nie wie, że postępuje źle?</strong></p>



<p>To bardzo ciekawy i klasyczny problem. Sokrates twierdził, że nikt nie czyni zła świadomie – kiedy człowiek postępuje źle, to dlatego, że w jego perspektywie dane działanie jawi się jako jakieś dobro. Może to być dobro pozorne (np. zemsta postrzegana jako sprawiedliwość), ale jednak coś, co w danym momencie wydaje się uzasadnione. Zło wynika więc z błędu poznawczego, z niewiedzy. Ten pogląd bywa krytykowany jako zbyt optymistyczny, bo wydaje się, że ludzie czasem wiedzą, że czynią źle, a mimo to to robią. Można jednak próbować bronić Sokratesa, interpretując jego tezę głębiej: nawet jeśli ktoś „wie”, że coś jest złe na poziomie deklaracji, to w momencie działania musi w jakimś sensie uznać, że warto to zrobić – czyli że to działanie ma dla niego większą wartość niż alternatywa. W tym sensie „wybiera dobro”, choćby było ono zniekształcone czy krótkowzroczne.</p>



<p>Co więcej, odrzucenie stanowiska sokratejskiego prowadzi do trudnej konsekwencji: musielibyśmy przyjąć, że człowiek może chcieć zła jako zła – niejako „dla samego zła”. A to czyniłoby z niego istotę niemal demoniczną. Dlatego wielu filozofów stara się zachować jakąś wersję tej intuicji. Jednocześnie, i tu przechodzą bezpośrednio do istoty Twojego pytania, teza Sokratesa nie oznacza automatycznego uniewinnienia. Kluczowe jest pojęcie zawinionej niewiedzy: ktoś może nie wiedzieć, że czyni źle, ale nie dlatego, że nie mógł się dowiedzieć, tylko dlatego, że nie chciał – nie zastanowił się, nie poddał refleksji swoich przekonań, nie wsłuchał się w sumienie. W takim przypadku nadal ponosi odpowiedzialność.</p>



<p>Wreszcie, wiele tradycji filozoficznych i religijnych zakłada, że człowiek ma dostęp do podstawowych norm moralnych – niezależnie od wychowania czy kontekstu kulturowego. Jeśli tak, to całkowita niewiedza moralna jest rzadkością, a częściej mamy do czynienia z jej różnymi formami zniekształcenia lub wyparcia. Dlatego problem niewiedzy nie znosi odpowiedzialności, lecz ją komplikuje: zmusza do rozróżnienia między niewiedzą niezawinioną a zawinioną oraz do głębszej analizy tego, co to znaczy „wiedzieć”, że coś jest dobre lub złe.</p>



<p><strong>W ubiegłym roku otrzymałeś Nagrodę Kopernika od Miasta Kraków za badania nad niepoczytalnością i jej implikacjami w prawie. W kontekście tej nagrody chciałabym zapytać o czasem gloryfikowanych w naszej kulturze psychopatów i demonizowanych&nbsp;„szaleńców”. Czy jeśli moralny egalitaryzm byłby fundamentem społecznym, to nie powinniśmy wszystkich traktować jednakowo?</strong></p>



<p>Niepoczytalność wyłącza odpowiedzialność, ponieważ sprawca nie rozumie znaczenia czynu lub nie może nim pokierować – jego sprawczość jest w istotnym sensie „zawieszona”. Psychopatia to coś innego. To szczególna forma antyspołecznego zaburzenia osobowości, charakteryzująca się m.in. śmiałością i dominacją, impulsywnością oraz brakiem empatii i skłonnością do instrumentalnego traktowania innych. Psychopaci stanowią niewielki odsetek populacji, ale odpowiadają za znaczną część przestępstw z użyciem przemocy, która często ma charakter „chłodny”, celowy, instrumentalny.</p>



<p>Jeśli chodzi o kwestię odpowiedzialności psychopatów, to w nagrodzonej książce rozwijam tezę, że powinni oni ponosić zarówno odpowiedzialność moralną, jak i prawną. Po pierwsze, z powodów praktycznych: nie istnieje skuteczne leczenie, a ryzyko powrotu do przestępstwa jest wysokie; dodatkowo osoby te bywają bardzo sprawne w manipulowaniu systemem terapeutycznym. Po drugie, i ważniejsze, z powodów moralnych: mimo deficytów emocjonalnych rozumieją podstawowe normy – np. że nie wolno traktować innych ludzi jako rzeczy. Empatia nie jest jedynym źródłem motywacji czy wiedzy moralnej: istnieją także racje deontologiczne (szacunek dla praw), religijne, roztropnościowe (unikanie kary) czy perfekcjonistyczne (troska o własną godność). Trudno utrzymywać, że żadna z tych racji nie jest dla nich dostępna.</p>



<p>Ich zaburzenia nie polegają na utracie kontaktu z rzeczywistością (jak w przypadku psychoz), a ich czyny – nawet gdyby ich przekonania były prawdziwe – nadal byłyby moralnie niedopuszczalne. Dlatego trafne wydaje się stwierdzenie, że nie są „szaleni”, lecz „źli” w sensie moralnym – a zły charakter sam w sobie nie jest podstawą do zwolnienia z odpowiedzialności.</p>



<p>U podstaw tej koncepcji leży przekonanie, że człowiek – także psychopata – zachowuje wolną wolę i zdolność dystansowania się wobec swoich impulsów. To właśnie ona stanowi fundament odpowiedzialności.</p>



<p>***</p>



<p>Prof. Wojciech Załuski jest filozofem i prawnikiem. Pracuje w Katedrze Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 2025 r. za ksiażkę: “<em>The Insanity Defense: A Philosophical Analysis</em>” (Wydawnictwo Edward Elgar) otrzymał nagrodę naukową im. Mikołaja Kopernika.</p>



<p></p>



<p>***</p>



<p>Nagroda Naukowa im. Mikołaja Kopernika to jedno z najstarszych i najbardziej prestiżowych wyróżnień naukowych w Polsce, nawiązujące do dziedzictwa wybitnego astronoma. Przyznawana jest co pięć lat uczonym związanym z polskim środowiskiem naukowym za prace o wyjątkowej wartości i znaczeniu dla rozwoju wiedzy.</p>



<p>Jej tradycja sięga 1873 roku, kiedy to – z okazji czterechsetnej rocznicy urodzin Kopernika – Gmina Miejska Kraków ustanowiła fundację wspierającą badania z zakresu astronomii i nauk&nbsp;pokrewnych i powierzyła Akademii Umiejętności przyznawanie nagrody.&nbsp;Po przerwie spowodowanej II wojną światową wyróżnienie zostało reaktywowane w 1993 roku, w pięćsetlecie studiów Kopernika w Krakowie. Pierwsze nagrody zostały przyznane w roku 1995. Od tego czasu opiekę nad nagrodą sprawuje Polska Akademia Umiejętności. Fundatorem nagrody pozostaje Gmina Miejska Kraków.</p>



<p>Nagroda obejmuje dziewięć równorzędnych dziedzin: astronomię, ekonomię, filologię klasyczną, filozofię przyrody, kosmologię i astrofizykę, matematykę, medycynę, nauki o Ziemi oraz prawo. Dzięki temu pozostaje jednym z nielicznych wyróżnień o tak szerokim, interdyscyplinarnym charakterze, podkreślającym znaczenie nauki w różnych jej wymiarach.</p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dołącz do zespołu wolontariuszy Copernicus Festival 2026 i pomóż nam zajrzeć w niuanse tegorocznej…  ZŁOŻONOŚCI! </title>
		<link>https://copernicusfestival.com/dolacz-do-zespolu-wolontariuszy-copernicus-festival-2026/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2026 11:33:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[news]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://copernicusfestival.com/?p=6979</guid>

					<description><![CDATA[Na czym będzie polegała praca wolontariusza? Wolontariusz Copernicus Festival pomaga w przygotowaniu i realizacji wydarzeń festiwalowych. Nie są to trudne zadania, ale to właśnie dzięki ich wykonaniu nasz festiwal ma [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Na czym będzie polegała praca wolontariusza? Wolontariusz Copernicus Festival pomaga w przygotowaniu i realizacji wydarzeń festiwalowych. Nie są to trudne zadania, ale to właśnie dzięki ich wykonaniu nasz festiwal ma szansę się odbyć.&nbsp;</p>



<p>Kogo szukamy? Osób dyspozycyjnych w terminie 18-24 maja. Duszyczek odpowiedzialnych, komunikatywnych i pełnych pozytywnej energii.&nbsp;</p>



<p>Co oferujemy? Przede wszystkim możliwość uczestniczenia w tworzeniu jednego z najbardziej znanych krakowskich festiwali. Razem tworzymy atmosferę i przestrzeń na pracę w grupie i naukę nowych zagadnień. Dodatkowo, po zakończeniu festiwalu każdy wolontariusz ma możliwość otrzymania zaświadczenia o odbytym wolontariacie. Podczas festiwalu istnieje również możliwość odbycia praktyk studenckich w ramach wolontariatu. Prosimy o wcześniejsze zgłoszenie chęci odbycia praktyk koordynatorom wolontariuszy. Przewidujemy też przekąski i upominki.</p>



<p><a href="https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdavLoReb0zXP0cmCrhly27IM9ue5rCfqx4XFqZ8nrAr2qkWA/viewform?usp=publish-editor" target="_blank" rel="noopener">Jak zostać wolontariuszem?</a> Nic trudnego! Wystarczy wypełnić formularz rekrutacyjny, a my zajmiemy się resztą. Gdy zapoznamy się ze zgłoszeniami wybierzemy zespół wolontariuszy, o czym poinformujemy drogą mailową. Wypełnienie formularza zgłoszeniowego nie jest równoznaczne z przyjęciem na wolontariat. </p>



<p>Jak się z nami skontaktować?&nbsp; W razie pytań napisz do nas na adres:&nbsp;<a href="mailto:wolontariat@copernicuscenter.edu.pl" target="_blank" rel="noreferrer noopener">wolontariat@copernicuscenter.edu.pl</a></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lekcje dla szkół w MIT na Copernicus Festival 2025</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/lekcje-dla-szkol-w-mit-na-copernicus-festival-2025/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 May 2025 11:00:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://copernicusfestival.com/?p=5445</guid>

					<description><![CDATA[Muzeum Inżynierii i Techniki zaprasza uczniów szkół podstawowych na dwie interaktywne lekcje w ramach Copernicus Festival 2025. Jak wyglądają narodziny gwiazdy? Czy wzrok może nas oszukać? W ramach Copernicus Festival [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Muzeum Inżynierii i Techniki zaprasza uczniów szkół podstawowych na dwie interaktywne lekcje w ramach Copernicus Festival 2025</strong>.</p>



<p>Jak wyglądają narodziny gwiazdy? Czy wzrok może nas oszukać? W ramach Copernicus Festival zapraszamy młodzież szkolną na wyjątkowe lekcje w przestrzeni, gdzie eksperyment staje się przygodą, a nauka – fascynującą podróżą w nieznane.</p>



<p><img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f5d3.png" alt="🗓" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>22 maja, godz. 11:00</strong> – <em>Dla klas 7–8</em><br><strong>„Tajemnice gwiazd”</strong><br>Podczas zajęć przybliżymy życie gwiazd oraz procesy fizyczne zachodzące w ich wnętrzu. Odkryjemy, co łączy gwiazdy z tęczą i zbudujemy własny spektroskop, który pozwoli nam dostrzec światło w zupełnie nowy sposób.</p>



<p><img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f5d3.png" alt="🗓" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> <strong>23 maja, godz. 11:00</strong> – <em>Dla klas 4–6</em><br><strong>„Zobaczyć, znaczy zrozumieć?”</strong><br>Jak działa nasz wzrok i dlaczego czasem nas oszukuje? Poznamy mechanizmy iluzji optycznych, zobaczymy jak były wykorzystywane w sztuce i filmie, i przekonamy się, że to, co widzimy, nie zawsze jest tym, co istnieje naprawdę.</p>



<p>Zapisy: rezerwacja@mit.krakow.pl lub tel. 12 428 66 00, wew. 11</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W szkołach zawita &#8222;Nauka Czytania&#8221; w ramach Copernicus Festival</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/w-szkolach-zawita-nauka-czytania-w-ramach-copernicus-festival/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 May 2025 11:59:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://copernicusfestival.com/?p=5399</guid>

					<description><![CDATA[Fundacja Centrum Kopernika wraz z Uniwersytetem Jagiellońskim od ponad dekady organizuje Festiwal Copernicus:&#160;https://copernicusfestival.com/.&#160;Wydarzenie to, mające na celu popularyzowanie nauki i pokazywanie związków nauki z kulturą przygotowało także pasmo przeznaczone dla [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Fundacja Centrum Kopernika wraz z Uniwersytetem Jagiellońskim od ponad dekady organizuje Festiwal Copernicus:&nbsp;<a rel="noreferrer noopener" href="https://copernicusfestival.com/" target="_blank">https://copernicusfestival.com/.</a>&nbsp;Wydarzenie to, mające na celu popularyzowanie nauki i pokazywanie związków nauki z kulturą przygotowało także pasmo przeznaczone dla uczniów szkół podstawowych:&nbsp;<strong>Nauka&nbsp;Czytania</strong>, czyli&nbsp;<em>spotkania z dziećmi poświęcone tropieniu wątków filozoficznych i naukowych w znanych bajkach. W odwiedzonych w ubiegłych latach szkołach rozmawialiśmy z dziećmi m.in. o prawach fizyki (przyglądając się przygodom „Alicji w Krainie Czarów”), osobowościach (odwiedzając &#8222;Dolinę Muminków”) i komunikacji u zwierząt oraz ze zwierzętami (do czego zainspirowali nas podopieczni Doktora Dolittle).</em>Zajęcia oparte są na wybranym fragmencie lektury/książki dla dzieci (8-15 lat) i mają na celu pokazanie wątków naukowych / filozoficznych oraz przedstawienie wybranego zagadnienia w sposób mający rozbudzić ciekawość młodych słuchaczy, zachęcić ich do samodzielnego myślenia, dyskusji.<br>Wybrane lekcje:</p>



<p><strong>&nbsp;„Kometa nad doliną Muminków”</strong>&nbsp;<strong>&#8211;</strong>&nbsp;<strong>„Ile tajemnic kryje kosmos?”</strong>&nbsp;(kosmologia, astronomia, fizyka, filozofia)</p>



<p>Fabuła książki Tove Jansson może stanowić punkt wyjścia do dyskusji na temat zagadnień związanych z kosmologią, astronomią, fizyką i filozofią. Zagrożenie kometą, której pojawienie się zapowiedział filozof Piżmowiec budzi w Muminkach strach, ale jednocześnie skłania do poznania tajemniczego zjawiska. Decyzja o wybraniu się do obserwatorium astronomicznego może być również odczytana jako przykład racjonalnych sposobów na oswajanie strachu, zdobywanie narzędzi do radzenia sobie z niewiadomą.&nbsp;&nbsp;</p>



<p><strong>„Doktor Dolittle i jego zwierzęta” – „Ile tajemnic kryje nauka języka?”</strong>&nbsp;(lingwistyka, filozofia, psychologia)</p>



<p>Dzięki lekturze Hugh Loftinga dzieci będą miały okazję poznać tajemnice języka, jego ewolucję oraz zagłębić się w zagadki lingwistyki. Drugą warstwą lektury może stanowić kwestia empatii i rozpoznawania potrzeb naszych codziennych towarzyszy, trenowanie uważności i troski wobec innych.</p>



<p><strong>„Harry Potter i komnata tajemnic” – „Czy nauka może być tajemnicza?”&nbsp;</strong>(chemia, fizyka)</p>



<p>Podczas lekcji na podstawie książki autorstwa Jane K. Rowling uczniowie będą mogli rozłożyć na czynniki pierwsze magiczne sztuczki i tajemnicze zjawiska opisane w „Harrym Potterze”. Dowiedzą się np. jak dzięki znajomości chemii można rozszyfrować z pozoru niewidzialne pismo.</p>



<p><strong>„Opowieść wigilijna” – „Tajemnice czasu”&nbsp;</strong>(filozofia, psychologia, kognitywistyka)</p>



<p>Na podstawie opowiadania Dickensa uczniowie przyjrzą się tajemnicom związanym z kwestią czasu. Razem z prowadzącym zajęcia będą mogli zastanowić się nad tym, czy można cofnąć czas albo przewidzieć, co nas czeka w przyszłości na podstawie wyborów, jakich dokonujemy w teraźniejszości.</p>



<p><strong>„Pan Samochodzik i templariusze” – „Czy skarby historii sztuki kryją tajemnice?”</strong>&nbsp;(historia, historia sztuki, filozofia)</p>



<p>Książka może być dobrym wprowadzeniem do dyskusji na temat tajemnic, które kryje historia (również historia sztuki) i potrzeby ich odkrywania. Lektura autorstwa Zbigniewa Nienackiego pozwala na podjęcie rozmowy zarówno o warstwie historycznej – kulturowym znaczeniu miasta Malborka, templariuszach, kolorycie tamtejszych ziem, jak też może stanowić stanowić pretekst do przyjrzenia się galerii ludzkich osobowości – postaci głównego bohatera, harcerzy, rodziny Petersenów.</p>



<p><strong>Wybrane baśnie Andersena – „Ile tajemnic kryje się w baśniach Andersena?”</strong>&nbsp;(chemia, fizyka, psychologia, biologia, filozofia)</p>



<p>Na podstawie baśni „Bałwan”, Historii najmniej prawdopodobnej”, „Brzydkiego kaczątka” czy „Latającego kuferka” uczniowie zapoznają się i będą mieli okazję porozmawiać o przeróżnych zjawiskach ze świata fizyki, chemii czy biologii (zasady aerodynamiki, zmiana stanu skupienia, psychofizjologiczne zmiany związane z okresem dojrzewania), ale również o kwestiach relacji, marzeniach i emocjach.</p>



<p>Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dołącz do zespołu wolontariuszy Copernicus Festival 2025 i pomóż nam rozwikłać tegoroczną&#8230; TAJEMNICĘ!</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/o-tym-co-w-sypialni-robia-ryby-i-dlaczego-nigdy-nie-jest-za-pozno-na-nauke/</link>
					<comments>https://copernicusfestival.com/o-tym-co-w-sypialni-robia-ryby-i-dlaczego-nigdy-nie-jest-za-pozno-na-nauke/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 May 2025 16:20:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://copernicusfestival.com/?p=5150</guid>

					<description><![CDATA[Na czym będzie polegała praca wolontariusza? Wolontariusz Copernicus Festival pomaga w przygotowaniu i realizacji wydarzeń festiwalowych. Nie są to trudne zadania, ale to właśnie dzięki ich wykonaniu nasz festiwal ma [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Na czym będzie polegała praca wolontariusza?</strong></p>



<p>Wolontariusz Copernicus Festival pomaga w przygotowaniu i realizacji wydarzeń festiwalowych. Nie są to trudne zadania, ale to właśnie dzięki ich wykonaniu nasz festiwal ma szansę się odbyć.</p>



<p><strong>Kogo szukamy?</strong></p>



<p>Osób dyspozycyjnych w terminie 19-25 maja. Duszyczek odpowiedzialnych, komunikatywnych i pełnych pozytywnej energii.</p>



<p><strong>Co oferujemy?</strong></p>



<p>Przede wszystkim możliwość uczestniczenia w tworzeniu jednego z najbardziej znanych krakowskich festiwali. Razem tworzymy atmosferę i przestrzeń na pracę w grupie i naukę nowych zagadnień. Dodatkowo, po zakończeniu festiwalu każdy wolontariusz ma możliwość otrzymania zaświadczenia o odbytym wolontariacie. Podczas festiwalu istnieje również możliwość odbycia praktyk studenckich w ramach wolontariatu. Prosimy o wcześniejsze zgłoszenie chęci odbycia praktyk koordynatorom wolontariuszy. Przewidujemy też przekąski i upominki.</p>



<p><strong>Jak zostać wolontariuszem?</strong></p>



<p>Nic trudnego! Wystarczy wypełnić&nbsp;<a href="https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfyLWATlLkzW0BewKCznUOTbn4zkfXluEuV1v6xMFFd6ZzcVQ/viewform?usp=header" target="_blank" rel="noreferrer noopener">formularz rekrutacyjny</a>, a my zajmiemy się resztą. Gdy zapoznamy się ze zgłoszeniami wybierzemy zespół wolontariuszy, o czym poinformujemy drogą mailową. Wypełnienie formularza zgłoszeniowego nie jest równoznaczne z przyjęciem na wolontariat.</p>



<p><strong>Jak się z nami skontaktować?</strong></p>



<p>W razie pytań napisz do nas na adres:&nbsp;<a href="mailto:wolontariat@copernicuscenter.edu.pl" target="_blank" rel="noreferrer noopener">wolontariat@copernicuscenter.edu.pl</a></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://copernicusfestival.com/o-tym-co-w-sypialni-robia-ryby-i-dlaczego-nigdy-nie-jest-za-pozno-na-nauke/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O tym co w sypialni robią ryby i dlaczego nigdy nie jest za późno na naukę</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/wiecej-niz-metafora/</link>
					<comments>https://copernicusfestival.com/wiecej-niz-metafora/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Feb 2025 12:47:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://tfhgjvczvi.cfolks.pl/?p=1977</guid>

					<description><![CDATA[Mózg ma ograniczone możliwości, ale dzięki odpowiednim technikom jesteśmy w stanie wpłynąć na ich powiększenie w zdumiewający sposób. Jest coś, co łączy ludzi ze zdumiewającą pamięcią – ich mieszkania pełne [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p>Mózg ma ograniczone możliwości<span style="font-weight: 400;">, ale dzięki odpowiednim technikom jesteśmy w stanie wpłynąć na ich powiększenie w zdumiewający sposób. </span></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">Jest coś, co łączy ludzi ze zdumiewającą pamięcią – ich mieszkania pełne są dziwactw. Można tam zobaczyć wanny pełne masła, szamoczące się na dywanie w sypialni ryby, dziesiątki potłuczonych na schodach jajek albo </span><b>wielkie figury szachowe, które w salonie właśnie urządzają sobie kłótnię</b><span style="font-weight: 400;">. Gdybyśmy zobaczyli coś takiego w swoim domu, też na pewno byśmy to zapamiętali – dlatego większość osób startujących w konkursach zapamiętywania korzysta z techniki </span><b>Pałacu Pamięci</b><span style="font-weight: 400;">. Najpierw wybierają jakieś miejsce, które dobrze znają, np. własne mieszkanie, a później, w kilku charakterystycznych punktach, umieszczają swoje wyobrażenia związane z tym, co potrzebują zapamiętać. Im bardziej absurdalny obraz, tym lepiej – zaskoczenie sprawi, że mózg zajmie się zapisywaniem obrazu bez zbędnego wysiłku. </span></p>
<p><b>Mózg ma ograniczone możliwości</b><span style="font-weight: 400;">, ale dzięki odpowiednim technikom jesteśmy w stanie wpłynąć na ich powiększenie w zdumiewający sposób. Wielokrotne odczytywanie tego samego fragmentu tekstu, chociaż niezwykle popularne wśród uczniów, jest np. bardzo nieefektywne. Z kolei znacznie więcej zapamiętujemy, jeśli uczymy się z myślą, że będziemy musieli przekazać tę wiedzę komuś innemu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">„Wierzę, że potrzebujemy poznać siebie i nasze mózgi, by nauczyć się lepiej z nich korzystać” – mówi </span><b>Stanislas Dehaene</b><span style="font-weight: 400;">, neurobiolog i wybitny znawca biologicznego podłoża ludzkiej pamięci, autor książki „Jak się uczyć?” i gość tegorocznej edycji Copernicus Festival: Tajemnica. Podczas swojego wykładu przedstawi m.in. jakich zmian wymaga edukacja, by była zgodna z ze współczesną wiedzą o funkcjonowaniu mózgu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Copernicus Festival: Tajemnica potrwa od </span><b>20 do 25 maja w Krakowie</b><span style="font-weight: 400;">. Już po raz jedenasty postaramy się udowodnić, że nauka wcale nie musi być tą mniej interesująca częścią kultury – ale może być inspiracją dla sztuki i nieustannie kształtuje naszą codzienność.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Na festiwalu wystąpią także: </span><b>Terry Sejnowski</b><span style="font-weight: 400;">, którego prace umożliwiły rozwój sieci neuronowych i współczesny rozwój uczenia maszynowego, </span><b>Klaus Zuberbuehler</b><span style="font-weight: 400;">, czyli badacz umysłów i komunikacji zwierząt,</span><b> Tomasz Rożek</b><span style="font-weight: 400;">, który jako fizyk i popularyzator nauki opowie o nieustannie nurtujących zagadkach czasu i materii oraz wielu innych naukowców i humanistów, z których każdy postara się na swój unikalny sposób przedstawić sposoby odkrywania tajemnicy otaczającej nas rzeczywistości.</span></p>
<p><b>Udział w Copernicus Festival jest bezpłatny. Zapraszamy do zapoznania się z programem wydarzenia!</b></p>


<p></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://copernicusfestival.com/wiecej-niz-metafora/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozmowa z automatu</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/rozmowa_z_automatu/</link>
					<comments>https://copernicusfestival.com/rozmowa_z_automatu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 03 Aug 2024 10:24:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://tfhgjvczvi.cfolks.pl/?p=184</guid>

					<description><![CDATA[Choć komputery robią już prawie wszystko, wciąż brakuje im tej fundamentalnej umiejętności, aby do nas zagadać jak człowiek do człowieka. Za to my, po ludzku, coraz bardziej się z tego [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Choć komputery robią już prawie wszystko, wciąż brakuje im tej fundamentalnej umiejętności, aby do nas zagadać jak człowiek do człowieka. Za to my, po ludzku, coraz bardziej się z tego powodu niecierpliwimy.</p>
</blockquote>



<p>Jest koniec lat 40. XX w. „Maszyny obliczeniowe” wciąż są jeszcze tylko szafami rozwiązującymi problemy matematyczne, co i tak każdorazowo wymaga żmudnego formułowania danego zagadnienia przez zespół inżynierów. Trzeba ponadprzeciętnie bujnej wyobraźni, aby ujrzeć w tych szafach potencjał intelektualny i postawić pytanie, czy maszyna tego typu będzie kiedyś w stanie myśleć albo… rozmawiać. Taką wyobraźnię miał jeden z ojców komputera – Alan Turing.</p>



<p>W 1950 r. w czasopiśmie filozoficznym „Mind” ukazuje się jego artykuł zatytułowany „Computing Machinery and Intelligence” („Maszyny obliczeniowe i inteligencja”). Oto pierwsze zdanie tego tekstu: „Proponuję rozważyć pytanie: czy maszyny mogą myśleć?”. Problem z tym pytaniem jest taki, zauważa następnie Turing, że nie tylko nie wiemy, czym właściwie jest myślenie – przez co uczciwa próba znalezienia odpowiedzi przemieniłaby się szybko w traktat filozoficzny – ale ponadto jest ono czymś dziejącym się „skrycie”, przez co trudno jest tak naprawdę orzec, czy ktokolwiek myśli. To stara zagadka filozoficzna: czy istnieją umysły inne niż mój? A może to ja jestem jedyną istotą we wszechświecie obdarzoną umysłem, a otaczający mnie ludzie to w istocie tylko zręcznie kłapiące szczękami kawałki mięsa? (Dziś o istocie takiej – pod każdym względem przypominającej człowieka, ale kompletnie pozbawionej świadomości, przytomności i poczucia „ja” – mówi się zwykle „filozoficzne zombie”).</p>



<p>Turing postanowił uciąć tego typu rozważania w zarodku i skupić się na kłapaniu szczękami: skoro i tak oceniamy „myślność” otaczających nas istot ze względu na ich działania – choćby to, czy potrafią inteligentnie, trzeźwo z nami rozmawiać – to dlaczego nie mielibyśmy zastosować tego samego kryterium przy pytaniu o myślącą maszynę? Stąd&nbsp;<em>imitation game</em>: gra w imitację. Przypuśćmy, że przy dowolnym urządzeniu do zdalnej komunikacji tekstowej – Turing zaproponował dalekopis – sadzamy sędziego, aby przez pięć minut prowadził rozmowę z kimś (lub czymś) znajdującym się w sąsiednim pomieszczeniu. Następnie zadajemy mu pytanie: czy literki „wypluwane” z urządzenia były spisywane przez człowieka, czy też generowała je maszyna? O programie zdolnym do systematycznego oszukiwania gremium tego typu sędziów powiedzielibyśmy dziś, że „zdał test Turinga”. Oto odnośny cytacik z rzeczonego artykułu:</p>



<p>„Uważam, że za mniej więcej 50 lat będzie możliwe zaprogramowanie komputerów, wyposażonych w pamięć o pojemności ok. 109 [bitów – Ł.L.], które wypadną w grze w imitację tak dobrze, że przeciętny sędzia nie będzie miał lepszej niż 70 procent szansy dokonania prawidłowej identyfikacji po pięciu minutach rozmowy. Pierwotne pytanie »Czy maszyny mogą myśleć?« uważam za zbyt ubogie w znaczenie, aby zasługiwało na analizę. Sądzę jednak, że przed końcem stulecia zwyczaje językowe i przekonania wykształconych ludzi zmienią się na tyle, że będzie można swobodnie mówić o myślących maszynach”.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Ani słowa o złocie</h2>



<p>W 2000 r. minęło dokładnie 50 lat od artykułu Turinga – czy spełniło się jego przewidywanie? Na pewno znacznie bardziej wypada dziś mówić o „myślących maszynach” – choć wciąż zwykle robimy to z przymrużeniem oka. Jeśli jednak rozpatrzymy samą możliwość porozmawiania z komputerem „jak człowiek z człowiekiem”, to musimy przyznać, że wciąż jesteśmy w lesie. Choć dziś, w 2020 r., bywamy już regularnie nagabywani przez automatycznych telefonicznych asystentów sprzedaży, a niektórzy z nas instalują w swoich smartfonach aplikacje mówiące ludzkim głosem i reagujące – czasem nawet poprawnie – na proste komendy, nie ma żadnych szans na odbycie nawet krótkiej inteligentnej rozmowy na dowolny temat z programem komputerowym.</p>



<p>Programistów chętnych na podjęcie rękawicy oczywiście nie brakuje. Już w 1966 r. opisano pierwszy „program konwersacyjny” – Elizę Josepha Weizenbauma (zob. ramka). W 1990 r. po raz pierwszy odbył się najsłynniejszy międzynarodowy konkurs botów konwersacyjnych, którego fundatorem był Hugh Loebner, wynalazca i wizjoner. Wyznaczona przez niego nagroda w wysokości 100 tysięcy dolarów wciąż czeka na odbiór, choć od 30 lat co roku nie brakuje zgłoszeń. Dotychczasowi „zwycięzcy” nagrody – pośród nich zwłaszcza trzy słynne botki, Alice, Rose i Mitsuku, dominujące w tabeli zwycięzców przez prawie dwie dekady – otrzymywali w istocie zawsze tylko „nagrodę pocieszenia” w postaci brązowego medalu.</p>



<p>Rozwój sztucznej inteligencji (AI) doprowadził do naprawdę niezwykłych wyników: istnieją dziś programy komputerowe rozpoznające ludzką mową i ludzkie emocje; wygrywające z nami w szachy i w teleturniejach typu „Va banque”; malujące w zadanym stylu (np.&nbsp;<em>à la&nbsp;</em>Witkacy) i komponujące przyzwoitą muzykę filmową… Czy więc pięciominutowa rozmowa to rzeczywiście aż tak wygórowane żądanie? Wyniki konkursu Loebnera są wręcz miażdżące: nawet najlepszym botkom nie udaje się przekonać sędziów. W czym problem?</p>



<h2 class="wp-block-heading">W mózgu botki</h2>



<p>Zajrzyjmy może do „mózgu” A.L.I.C.E. (Artificial Linguistic Internet Computer Entity, czyli Sztuczna Komputerowa Internetowa Istota Lingwistyczna) – programu komputerowego nazywanego zwykle po prostu Alice, czyli Alicją, stworzonego przez Richarda Wallace’a w 1995 r. Na przełomie stuleci Alicja była wielokrotną finalistką i trzykrotną „zwyciężczynią” Nagrody Loebnera, a ponieważ kod Wallace’a jest udostępniony publicznie, wielu późniejszych zwycięzców to jego proste lub nieco podkręcone klony.</p>



<p>Kto spodziewa się, że w „mózgu” bota konwersacyjnego zakodowana jest jakakolwiek, choćby prościutka „mapa” ludzkiego umysłu albo wręcz ogólniejsza wizja „mózgu elektronowego”, albo że słowa generowane przez program są wynikiem jakiegokolwiek inteligentnego przetwarzania informacji… ten się srogo zawiedzie. Wszystkie bez wyjątku programy konwersacyjne, których kod udostępniono lub choćby opisano w literaturze, opierają się na zasadzie bodziec-reakcja. W pierwszym przybliżeniu program taki działa następująco: wypowiedź rozmówcy zostaje najpierw przeszukana pod kątem słów-kluczy, które wcześniej zapisano w bazie danych. Mogą być to słowa typu „rower” albo „wspinaczka” – które prowadzą do rozmów, czasem bardzo szczegółowych, na konkretne tematy – ale też struktury typu „Żałuję, że [X]”, które można wykorzystać do sprytnego „odbicia piłeczki” (bez żadnego zrozumienia dalszej części tego zdania można przecież zawsze odpowiedzieć: „A dlaczego żałujesz, że [X]?”). Następnie z listy pasujących odpowiedzi wybierana jest losowo jedna. I to właściwie tyle.</p>



<p>Na tę elementarną strukturę nakłada się kilka sprytnych mechanizmów, np. gru- powanie słów-kluczy w tematy i zapamiętywanie, jaki jest aktualny temat – dzięki temu bot, z którym przed chwilą rozmawiało się o rowerach, może w pewnym momencie zadać pytanie: „A pojechałeś ostatnio na jakąś fajną wycieczkę?”. Twórcy botów konwersacyjnych inwestują też sporo wysiłku w odpowiedzi dowcipne, zaskakujące, ekstrawaganckie, wiedząc doskonale, że to one mają największą szansę na zachwycenie sędziów. Bazy danych botów „alicjopodobnych” zawierają tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy wpisów, aby mieć w zanadrzu błyskotliwą ripostę na wypadek, gdyby ktoś wspomniał przy nich jakiś skecz Monty Pythona albo tupecik Trumpa.</p>



<p>Wystarczy pobieżnie zainteresować się botami konwersacyjnymi, aby skonstatować ze smutkiem rzecz w sumie oczywistą: że propozycja Turinga, aby nie skupiać się na umyśle, lecz jego jak najlepszej imitacji, przyjęła się aż nadto. Twórcy „gadających maszyn” faktycznie nigdy nie podjęli się zadania stworzenia istoty myślącej, a jedynie opracowania algorytmu jak najdłużej utrzymującego iluzję ludzkiego rozmówcy. Wallace opisał w 2009 r. dość szczegółowo historię A.L.I.C.E. i przyznał bez wstydu, że głównym źródłem inspiracji są dla niego zapisy z milionów rozmów internautów z jego botem. Co jakiś czas dane te są analizowane pod kątem najczęściej pojawiających się tematów, miejsc w wymianie zdań, w których rozmówcy rozłączali się, albo momentów wywołujących największą frustrację. Po tego typu sesji dopisuje się po prostu kilkadziesiąt kolejnych reguł i bot jest już w stanie zadowolić o kilka procent więcej osób przez kilka wypowiedzi dłużej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Ratowanie twarzy</h2>



<p>W 1980 r. amerykański filozof John Searle opisał „chiński pokój”, jedno z najsłynniejszych doświadczeń myślowych w filozofii umysłu. „Chiński pokój” to pomieszczenie, w którym siedzi nieznający języka chińskiego człowiek, mający jednak dostęp do gigantycznego księgozbioru reguł konwersacyjnych w języku chińskim: na taką-i-taką sekwencję znaków należy odpowiedzieć w taki-i-taki sposób. Gdy ktoś wsuwa pod drzwiami kartkę z zadanym po chińsku pytaniem, ów człowiek po prostu odnajduje odpowiednią regułę, przepisuje poprawną odpowiedź, a kartkę wypycha z powrotem. Osoba stojąca na zewnątrz mogłaby pomyśleć, że w środku siedzi człowiek rozumiejący język chiński. Dlatego „chiński pokój” Searle’a to znakomita metafora bota konwersacyjnego. Zresztą, Wallace w swoim artykule z 2009 r. stwierdził wprost, że kod źródłowy A.L.I.C.E. to właśnie coś w stylu podręcznika operatora „chińskiego pokoju”. Pytanie za sto punktów brzmi, czy skonstruowanie bota konwersacyjnego metodą „chińskiego pokoju” jest możliwe, nawet czysto teoretycznie.</p>



<p>Zacznijmy od elementarnego uzupełnienia, że „podręcznik operatora” musiałby zawierać osobne instrukcje nie tylko dla każdej pojedynczej wypowiedzi, ale dla każdej pełnej konwersacji. Przecież zdanie „I co Asia na to?” powinno wywołać inną reakcję w zależności od tego, czy „to” oznaczało zaproszenie Asi na kawę, czy też postraszenie jej w ciemnej uliczce wyciągniętą zza pazuchy finką. Kompletny brak wyczulenia na kontekst i wcześniejszą rozmowę to zresztą znak rozpoznawczy wszystkich współczesnych programów konwersacyjnych, nawet zeszłorocznej „zwyciężczyni” Nagrody Loebnera, czyli japońskiej botki Mitsuku. Choć są one w stanie zręcznie zareagować na zdanie „Uwielbiam horrory”, to próba opowiedzenia im jakiejkolwiek historii szybko kończy się katastrofą. Pomyślmy o następującej sekwencji zdań: „Asia długo flirtowała z Michałem przez internet. On jej opowiadał, że ma dużą firmę, że prowadzi wielkie negocjacje od Tokio po Nowy Jork i jakich to on nie ma mercedesów. No i w końcu po nią przyjechał: rowerem”. Program konwersacyjny (jeżeli w ogóle wytrzyma tak długo w ciszy – bo wszak nauczono go, aby po każdym zdaniu wtrącał coś mądrego od siebie, a to w reakcji na „internet”, a to na „Tokio”) zareaguje tylko na ostatnie zdanie: którąś ze swoich gotowych formułek na temat jazdy na rowerze („Lubię jeździć na rowerze, ale muszę sobie chyba kupić porządny błotnik”). A to jednak słaby komentarz do historyjki o miłosno-ekonomicznym rozczarowaniu Asi.</p>



<p>Hipotetyczny bot konwersacyjny, który miałby rzeczywiście inteligentnie reagować metodą „chińskiego pokoju”, musiałby więc mieć do dyspozycji wszystkie wyobrażalne sekwencje znaków składające się na sensowną konwersację. W ten sposób lądujemy jednak szybko w sferze surrealistycznych eksperymentów myślowych, rodem z biblioteki-labiryntu Jorge Luisa Borgesa, zawierającej każdą możliwą książkę, a nie rzeczywistej działalności programistycznej.</p>



<p>Jeśli natomiast planujemy dokonywanie skrótów, aby projekt dało się ukończyć przed śmiercią cieplną wszechświata, wpadamy od razu we wszystkie problemy znane twórcom rzeczywistych botów: tabele synonimów, kategorie tematyczne, zapamiętywanie słów-kluczy albo – o czym jeszcze nie mówiłem – długie listy wypowiedzi „ratujących twarz”, stosowanych w sytuacji, gdy program nie jest w stanie przypasować żadnej reguły do poprzedniej wypowiedzi. Ta ostatnia sztuczka znana jest zresztą doskonale każdemu, kto kiedykolwiek zamyślił się i stracił wątek w rozmowie: w takich przypadkach dobrze jest powiedzieć choćby „No wiesz, jak jest” albo „Tak też bywa”. Długo się jednak na tym nie pociągnie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Złe towarzystwo</h2>



<p>Ci spośród Czytelników, którzy śledzą rozwój sztucznej inteligencji, prawdopodobnie przestępują już z nogi na nogę: bo przecież wszystko, co opisałem powyżej, to nie jest „prawdziwa” sztuczna inteligencja – przynajmniej nie w sensie, w jakim używamy tego pojęcia w XXI w. Rzeczywiście, nie każdy algorytm, nawet taki zręcznie udający inteligencję, to od razu AI. Dziś tym terminem szczególnie chętnie obejmujemy algorytmy, które potrafią samodzielnie się czegoś nauczyć, testując na próbę różne rozwiązania i czekając na sygnał zwrotny – idzie ci dobrze, idzie ci źle. To właśnie taką metodą powstają dziś choćby najlepsze komputery szachowe: nie są „karmione łyżeczką” strategiami i sztuczkami, lecz samodzielnie je odkrywają, odnotowując pilnie, który eksperyment zakończył się sukcesem, a który porażką.</p>



<p>A może dałoby się wypuścić do internetu prościutkiego bota konwersacyjnego, zdolnego do ciągłego korygowania i komplikowania swojego działania w kontakcie z rzeczywistymi ludzkimi rozmówcami? Cóż, okazuje się, że była taka próba – i zakończyła się spektakularną klęską. 23 marca 2016 r. Microsoft postanowił udostępnić na swoim koncie twitterowym botkę konwersacyjną o imieniu Tay – uczącą się na podstawie rozmów przeprowadzanych z internautami. Skutek? Już po 16 godzinach Tay została pospiesznie wycofana, a skruszony Microsoft przepraszał miliony internautów. Dlaczego? Rozbawieni rozmówcy zauważyli, że Tay rzeczywiście uczy się mowy ludzkiej i ogłady na podstawie ich własnych wypowiedzi – postanowili więc „poduczyć” swoją chłonną, naiwną rozmówczynię nie tylko mniej czy bardziej durnych i ryzykownych memów, ale również najzwyklejszej ksenofobii, rasizmu i wszystkich najzacniejszych wulgaryzmów. Po paru godzinach Tay radośnie ogłaszała już światu, że Hitler miał sporo racji z tymi Żydami…</p>



<p>Wygląda więc na to, że swobodne uczenie – które doprowadziło do tak wspaniałego sukcesu AI w ostatnich dekadach – musi być w przypadku botów konwersacyjnych stosowane ostrożnie. Z drugiej strony metoda polegająca na prowadzeniu algorytmu „za rączkę” i żmudnym rozpisywaniu schematów konwersacyjnych się wyczerpała. Trudno powiedzieć, jak i czy w ogóle w najbliższych dekadach powstanie program komputerowy, z którym będzie można porozmawiać „jak człowiek z człowiekiem”. A nie oszukujmy się: jest na to potrzeba, jest na to rynek, są na to pieniądze. My naprawdę chętnie pogadalibyśmy z komputerem.</p>



<p>Łukasz Lamża</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://copernicusfestival.com/rozmowa_z_automatu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wędrówki algorytmów i błąd jako początek nowych technologii</title>
		<link>https://copernicusfestival.com/co-bylo-pierwsze-slowa-czy-gesty/</link>
					<comments>https://copernicusfestival.com/co-bylo-pierwsze-slowa-czy-gesty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 03 Aug 2024 10:23:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://tfhgjvczvi.cfolks.pl/?p=182</guid>

					<description><![CDATA[Błądzić jest rzeczą… wszelkiej inteligencji? Gdyby czterdzieści lat temu naukowcy nie dali maszynom przyzwolenia na popełnianie błędów, dziś moglibyśmy nie mieć ani generatorów obrazów w stylu Studia Ghibli ani takiego [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p>Które bastiony ludzkiej działalności mogą być w najbliższym czasie zagrożone? Czy dynamiczny rozwój dużych modeli językowych, który obserwujemy w ostatnich latach, to wynik wyczekiwanego przełomu?</p>
</blockquote>
</blockquote>



<p>Błądzić jest rzeczą… wszelkiej inteligencji? Gdyby czterdzieści lat temu naukowcy nie dali maszynom przyzwolenia na popełnianie błędów, dziś moglibyśmy nie mieć ani generatorów obrazów w stylu Studia Ghibli ani takiego pomocnika jak ChatGPT. W tamtych czasach wielu naukowców wątpiło, czy sztuczna inteligencja może stać się czymś więcej niż systemem sprawnie postępującym według sztywnych reguł – w dziedzinie nie pojawiały się przełomy, a to podważało wiarę w sens kontynuowania badań. </p>



<p>Gość specjalny tegorocznej edycji Copernicus Festival, Terry Sejnowski, uznawał jednak, że maszynom po prostu brakuje trochę… wolności. Więcej korzyści niż odtwarzanie struktury ludzkiego mózgu, miało przynieść oddanie w sieciach neuronowych samych mechanizmów uczenia się naturalnych systemów – a więc zastąpienie sztywnych reguł możliwością eksploracji i tym samym zdolnością uczenia się na własnych błędach i sukcesach. Chociaż początek swojej ścieżki naukowej Terry Sejnowski związał z fizyką, to zrezygnował z niej na rzecz badań, “równie tajemniczego co kwazary”, mózgu, w których widział większe szanse na dokonanie rychłych i znaczących postępów. Obie te dziedziny znalazły odbicie w koncepcji maszyny Boltzmanna współtworzonej wraz z zeszłorocznym noblistą, Geoffreyem Hintonem – sieci neuronowej, która odzwierciedlała ideę „ludzkiej nauki”. Sztuczne systemy miały być jak niemowlak, który uczy się chodzić – a to pozwoliło całej dziedzinie rozwinąć skrzydła. Zaczęły powstawać kolejne algorytmy, o coraz większych możliwościach.</p>



<p>W 1997 roku komputer wygrał w szachy z mistrzem świata, po kolejnych 19 latach – wygrał w grę go z jednymi z najlepszych graczy, a od 2017 roku ogrywa profesjonalnych pokerzystów. Które bastiony ludzkiej działalności mogą być w najbliższym czasie zagrożone? Czy dynamiczny rozwój dużych modeli językowych, który obserwujemy w ostatnich latach, to wynik wyczekiwanego przełomu? I czy umysł można opisać jak maszynę obliczeniową? </p>



<p>Te pytania będzie można zadać po wykładzie samemu Terry’emu Sejnowskiemu podczas Copernicus Festival. Na niektóre z nich prawdopodobnie będą starali się odpowiedzieć podczas dyskusji (a więc niekoniecznie zgodnie) także zaproszeni przez nas naukowcy – Włodzisław Duch (kognitywista, informatyk i filozof umysłu) oraz Piotr Durka (fizyk i twórca interfejsów mózg-komputer). Swoją perspektywę na uczenia się przedstawi też Stanislas Dehaene – jeden z najwybitniejszych współczesnych neurobiologów, którego celem jest opracowanie systemu edukacji zgodnego z obecnym stanem wiedzy o mózgu. Poza tym w programie wykłady poświęcone komunikacji zwierząt, pochodzeniu człowieka czy zagadkom z zakresu fizyki.</p>



<p>Copernicus Festival: Tajemnica potrwa do 20 do 25 maja w Krakowie. Serdecznie zapraszamy na wykłady główne, pasma festiwalowe oraz wydarzenia towarzyszące. Uczestniczenie w festiwalu jest całkowicie bezpłatne a pełny program wydarzenia można znaleźć na <a href="http://www.copernicusfestival.com">www.copernicusfestival.com</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://copernicusfestival.com/co-bylo-pierwsze-slowa-czy-gesty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
